Blog

Narty i inny sprzęt

Uwaga, sezon na sporty zimowe dopiero teraz zacznie się na dobre! Narty – wielka frajda, ale też wielkie przygotowania, wiele pytań i wątpliwości, a świetnie dobrany sprzęt i ubranie to podstawa bezpiecznej jazdy. Jeśli macie pytania dotyczące nart oraz innego sportowego sprzętu zimowego – sprawdźcie, czy nie znajdziecie odpowiedzi w naszym materiale!

 

Najczęstsze błędy popełniane przy doborze butów narciarskich (Ryszard Bonikowski, studio-sport.pl)

„Nie spiąłem jeszcze klamer, ale już czuję, że te buty są za małe. Poproszę o większe.”

Aby ocenić, czy rozmiar jest właściwy należy dokładnie spiąć klamry i przyjąć pozycję narciarską, czyli kolana lekko ugięte a goleń oparta o język. Dopiero w takiej pozycji pięta wypełnia przygotowane dla niej wgłębienie i cała stopa się cofa. Poza tym pianka wypełniająca wnętrze buta będzie się jeszcze dopasowywać do nogi na zasadzie ubicia. Z czasem przybędzie nieco przestrzeni. Musimy to uwzględnić. Dlatego dobrze dobrane buty to te, w których w pozycji mocnego ugięcia kolan swobodnie poruszamy palcami, a w pozycji wyprostowanych kolan palce delikatnie wyczuwają koniec kapcia.

 

„Buty wydają się być wygodne, ale chciałbym się jeszcze upewnić i przetestować je w domu. Czy mogę je wypożyczyć na weekend?”

Z wypożyczeniem pewnie nie będzie problemu, tylko co z tego? Czego więcej się dowiemy? Proces adaptacji wkładki wewnętrznej trwa tygodniami. Dwa wieczory niewiele zmienią. Poza tym, jeśli zapniemy klamry, lecz nie będziemy się ruszać, to w naturalny sposób zamkniemy dopływ krwi i zaskakująco szybko doprowadzimy do zjawiska „mrowienia”. Podczas ruchu problem ten nie istnieje. Mięśnie tłoczą krew do stopy i problem znika.

 

„Załóż dziecko te buty i pochodź chwilę po sklepie. Sprawdź, czy coś cię nie uwiera.”

W butach narciarskich częściej jeździ się niż chodzi. Lepszym sposobem weryfikacji wygody jest uginanie kolan podczas serii lekkich przysiadów. Musimy obserwować zwłaszcza strefę języka. Najczęstszym problemem jest miejsce, w którym kończy się plastikowa skorupa buta zewnętrznego. Powyżej tej strefy język ugina się nieco mocniej i często dochodzi do punktowego ucisku. Pamiętajmy – kość piszczelowa jest mocno unerwiona i nie osłaniają jej żadne mięśnie. Dlatego starajmy się szukać takich butów, w których rozkład sił w tej strefie jest najbardziej równomierny. Spróbujmy też wspiąć się na palce i oceńmy, na ile dobrze trzymana jest pięta. Całkowicie unieruchomić jej się nie da, ale im mniej luzu, tym lepiej.

 

Podział butów narciarskich (Ryszard Bonikowski, studio-sport.pl)

Buty narciarskie podzielone są na 3 podstawowe segmenty:

dla początkujących
dla zaawansowanych
sportowo-instruktorskie

Istnieje jeszcze 4-a kategoria, czyli buty Racingowe, ale jest to już raczej narciarski hardcore. Trudno więc mówić w tym przypadku o całodziennej jeździe.

 

Wraz z gradacją kategorii zmienia się szerokość, sztywność i kąt pochylenia.

szerokość odpowiada za sterowność nart. Buty węższe poprawiają sterowność w zakresie większych prędkości. Przypomina to trochę układ kierowniczy w aucie – zbyt duże luzy kierownicy mogą być bardzo niebezpieczne przy wyższych prędkościach. Zupełnie jednak nie przeszkadzają podczas ćwiczeń na placu manewrowym.
Sztywnością w butach narciarskich nazywamy opór cholewki pod naciskiem naszych goleni. Przypomina to z kolei działanie amortyzatora. Przy pokonywaniu ciasnych zakrętów z dużą prędkością przydatne jest sztywniejsze zawieszenie. Dlatego wybierając sztywność butów, bierzmy pod uwagę naszą własną masę i prędkości, z jakimi będziemy się poruszać.
Wybierając kąt pochylenia butów należy uwzględnić prędkości jakie rozwijamy na nartach. Mocne pochylenie zmusi nasze kolana do mocniejszego ugięcia i obniży środek ciężkości. Dzięki temu manewrowanie nartami stanie się bardziej dynamiczne. W przypadku osób początkujących może to być jednak utrudnienie.

KTÓRA MARKA JEST NAJLEPSZA? (Ryszard Bonikowski, studio-sport.pl)

Pytanie pozornie naiwne. W końcu poziom technologii jest dość wyrównamy. W obrębie każdej marki mamy dziesiątki różnych modeli, z których jedne są mniej a inne bardziej udane. Poza tym trudno mówić o butach idealnych, skoro każda stopa jest nieco inna. Niemniej istnieje coś takiego jak doświadczenie i tradycja. Większe zaufanie miałbym do firm, które projektują buty narciarskie „od zawsze” niż do tych, które wprowadziły ten produkt do swojej oferty dopiero w ostatnich latach. Na rynku butów mamy więc z jednej strony takich gigantów jak Nordica, Tecnica, Salomon. Mamy też debiutantów – Head, Atomic, Fisher, Rossignol. Te marki kojarzyły się nam do tej pory z produkcją nart, a konstruowania dobrych butów dopiero się uczą. Nie twierdzę, że nie da się znaleźć i tutaj ciekawych butów narciarskich, ale poszukiwania rozpocząłbym od marek sprawdzonych. Polecałbym również różnorodność w doborze sprzętu i nieidentyfikowanie się wyłącznie z jedną marką. Początkującego narciarza łatwo poznać po tym, że cały sprzęt, od nart po kask, nosi z tym samym logo. Pamiętajmy – jedne firmy specjalizują się w nartach, inne w odzieży, a jeszcze inne w produkcji sprzętu odpowiedzialnego za nasze bezpieczeństwo. W każdej dziedzinie są specjaliści.

 

Dobór nart (Michał Saniewski, active sport)

Sezon narciarski coraz bliżej, warto zatem poznać podstawowe zasady w doborze sprzętu.

Przy zakupie nart najważniejszym kryterium są nasze umiejętności, waga oraz wzrost. Będą one warunkowały wybór odpowiedniej dla nas narty. Aktualnie na rynku mamy ogromny wybór kolekcji najlepszych światowych firm, wśród których każdy na pewno może znaleźć odpowiednie dla siebie deski. I chociaż najlepiej kupować narty za poradą kogoś doświadczonego, jeśli kogoś nie takiego nie mamy, musimy zaufać sprzedającemu, osobiście polecam mniejsze, wyspecjalizowane punkty sprzedaży.

 

Dla ułatwienia podzieliłem narciarzy na trzy grupy:

 

Początkujący – polecam krótkie narty carvingowe z małym promieniem skrętu, dzięki wcięciom pod wiązaniem ( taliowaniu ) pozwalają na łatwiejsze skręcanie, takie deski powinny być mniej więcej o 10-15cm krótsze od swojego właściciela. Jeśli masz zatem 180cm wzrostu powinieneś kupić narty 165cm-170cm, w dużym uproszczeniu narty powinny sięgać ci do brody lub nosa. Pamiętaj że narta krótsza będzie wolniejsza, ale zdecydowanie łatwiejsza w manewrowaniu, dzięki czemu twoje postępy w narciarstwie będą widoczne już po weekendowym wyjeździe. Narta dla początkujących musi być dość miękka aby „słuchała” komend właściciela – narta z tej grupy muszą wybaczać błędy. Najczęściej konstrukcja tej klasy nart to połącznie rdzenia drewnianego z kompozytem. Jeśli chodzi o flex ( twardość ) butów narciarskich kształtuje się w przedziale między 40-60.

W tej klasie nart polecam:

Atomic Cloud Six ( damska ), Rossignol Attraxion Xelium ( damska ), Voelkl Sensor 1 ( męska ), Dynastar Speed Limited ( męska ).

 

Średnio zawansowany – to osoby które spędziły już kilka sezonów na nartach, jeśli umiesz kontrolować swoją prędkość, inicjujesz skręty na krawędziach zjeżdżasz z czerwonych tras – to spokojnie możesz mówić o sobie: średnio zawansowany. Narty z tej grupy są zdecydowanie mocniej wcięte w talii, a wewnątrz niej znajduję się konstrukcja drewniana. Połączenie różnych rodzajów drewna daje odpowiednią twardość narty. Narciarze z tej grupy powinni dobierać narty niższe od wzrostu o ok. -5 do -10cm. Bardzo popularną w tym sezonie technologią występująca w nartach dla średnio zawansowanych jest tzw. Rocker. Specjalnie adaptowana do nowego profilu narty geometria i konstrukcja pozwoliła na osiągnięcie niesamowitego efektu – łatwość skrętu narty krótkiej i stabilność, szczególnie przy dużych prędkościach, narty długiej. Jeśli chodzi o buty ich flex powinien być w przedziale 60-80.

W tej klasie nart polecam:

Rossignol Persuit 14X Basalt ( męska ), Atomic Redster ST ( meska ), Rossignol Temptetion Xelium ( damska ), Salomon Orgins Lava ( damska ).

 

Zawansowani – moim zdaniem narciarze zawansowani zupełnie nie potrzebują rozprawki jak dobrze przygotować się do sezonu. Każdy, kto już dobrze jeździ na nartach wie, czego oczekuje od sprzętu. Narty dla zawansowanych są bardzo dobrze taliowane, sztywne i nie wybaczają błędów. Tytanowe krawędzie, karbonowe wstawki wzdłuż narty powodują jej usztywnienie i mały promień skrętu. Buty dla zawansowanych narciarzy powinny mieć indeks twardości w granicach 90-120.

W tej klasie nart polecam:

Rossignol 9S ( męska ), Fischer RC4 World Cup ( męska ), Head MYA 7 ( damska ),

Rossignol Attraxion 8 ( damska ).

 

Dobór reszty ekwipunku (Michał Saniewski, active sport)

Mamy już narty i buty. Czas na resztę ekwipunku narciarza. Potrzebujemy jeszcze kijków, kasku, gogli. Kijki dobiera się stosunkowo łatwo. Stojąc w butach narciarskich na nartach i trzymając kije za uchwyt, kąt między ramieniem a przedramieniem powinien być prosty. Taka właśnie powinna być długość kijków. Jeśli chodzi o okulary i gogle, to jest to ekwipunek, o którym często zapominamy lub go nie doceniamy. Musimy uświadomić sobie, że narciarstwo jest uprawiane w bardzo ekstremalnych dla oczu warunkach. Często jeździmy na znacznych wysokościach, gdzie promienie UV są bardzo intensywne, dodatkowo wszędzie dookoła jest biały śnieg, który doskonale je odbija, do tego dochodzi wiatr i opady śniegu. Wszystko to powoduje poważne ryzyko uszkodzenia wzroku i aby się przed tym zabezpieczyć, należy bezwzględnie jeździć w okularach z dobrym filtrem UV lub w markowych goglach, których szybki także posiadają odpowiednie filtry. Na koniec pozostaje zatroszczyć się o kask. Na szczęście jest on coraz częściej spotykany na stokach. Głowa jest niezwykle delikatną częścią ciała. Upadek na oblodzonym stoku, zderzenie z innym narciarzem czy z drzewem to niestety nieodosobnione zdarzenia. Szczególnie od momentu wprowadzenia do sprzedaży nart taliowanych, tzw. carvingowych, urazowość narciarstwa zdecydowanie wzrosła. Jest to spowodowane większymi prędkościami uzyskiwanymi na tych nartach oraz zdecydowanie krótszym okresem nauki, co powoduje, że niedoświadczeni narciarze szybko czują się pewnie na nartach i pozwalają sobie na coraz więcej, często nie umiejąc zapanować nad sprzętem w sytuacjach awaryjnych.

Wyposażeni w powyższą wiedzę, sprzęt i odrobinę rozsądku możemy zaczynać sezon narciarski 2012/2013.

 

Przygotowanie i dobór nart (Mikołaj Pytel, airbike.pl)

Przygotowanie się do sezonu wiąże się z serwisem, albo zakupem sprzętu i sprawdzeniem w jakiej jest się formie. Warto też, jeśli chcemy naprawdę dobrze czuć się na nartach, przetestować wszystkie modele i wybrać pasujący, co jest radą często przytaczaną na forach, a która mnie osobiście przyprawia o śmiech. Profesjonalnym testerom sprawdzenie kolekcji na dany rok zajmuje kilka dni, a i tak jest to po łebkach, ja jeżdżąc na nartach kolekcyjnych na prezentacjach prowadzonych przez importerów musiałem prowadzić dokładne notatki, żeby na koniec wiedzieć które deski jak odbierałem. Jest to zadanie dla ambitnych i dodatkowo utrudnione przez niekoniecznie taki sam stan nart w wypożyczalniach. Warto więc poczytać wyniki testów, lub przynajmniej znaleźć sprzedawcę, który był na testach i podpowie, jak które narty jeżdżą, a przez to jak będą nam pasować, potem serwis, który naprawdę o nie zadba, a nie tylko wrzuci do kombajnu. Co do formy to mogę jedynie podpowiedzieć o porozmawianiu z trenerem, sprawdzeniu jak kondycyjnie organizm jest wydajny i poćwiczenia zestawu na rower i wiosełka. Nie są to dokładnie te same zestawy mięśni, ale powinny dać dobre efekty.

 

Dobór sprzętu obecnie, jeśli jest trudny, to tylko z jednego powodu – mamy za dużo ofert, okazji, jesteśmy bombardowani zawsze najlepszą ofertą. Jeśli jednak chcemy kupić sprzęt który będzie nas satysfakcjonował jest kilka kluczowych elementów o których warto powiedzieć.

W obecnych warunkach, w Naszej szumnie określanej Dobie, rozwój technologiczny z jednej strony, a agresywność działań marketingowych z drugiej doprowadziły do bardzo trudnej dla sprzedawców sytuacji. Nie ma nart złych. Nie ma nart trudnych. Wszystkim da się pojechać przy minimalnych już umiejętnościach. Oczywiście narty typu race dalej będą wymagały dobrej kondycji, natomiast grupa easy nie pozwoli wjechać na trudniejsze trasy, ale nawet teoretycznie trudne narty wymagają bardzo małych umiejętności. Jest to żartobliwie określane jako „efekt prezesa” czyli trendu, według którego należy niezależnie od umiejętności jeździć na najdroższym sprzęcie na jaki nas stać.

 

Dobór nart powinien składać się z dwóch części – zawsze najważniejsze jest określenie swoich chęci, osobiście, dopytując się klientów o ich marzenia narciarskie stworzyłem na potrzeby szkolenia nowych sprzedawców zestaw pytań, na który odpowiedzi gwarantują zadowolenie z jazdy:

jak szybko chcę jeździć,
jak ciasny promień skrętu – czyli na krechę czy slalomikiem ciasnym,
gdzie chcemy jeździć – czyli trasa dobrze przygotowana – jak np. alpy włoskie lub austriackie, stoki we francji itp., średnio przygotowana – jak w naszym rodzimym kraju i u sąsiadów na południu, czy może chcemy oprócz tego czasem wyjechać poza obszar przygotowany, aż do pytania jak często skaczemy z helikoptera na dziewicze stoki ,
wzrost, waga i jak pewnie czujemy się na nartach
To ostatnie pytanie celowo zadaję razem – ma ono trochę mniejsze znaczenie do doboru samych nart, ale te trzy parametry razem, jako kombinacja, ustalają dlugośc dobieranej narty i ewentualnie mogą mieć wpływ na sztywność narty – specjalnie piszę, że mogą, ponieważ jak już pisałem jest to bardzo drugorzędne przy stosowanych obecnie technologiach.

Drugą część stanowi dobór wizualny i czasem nawet wręcz technologiczny. Jeśli interesuje nas to, żeby narta była jak najnowocześniejsza i wyprzedzała technologicznie pozostałe, warto zwrócić uwagę na firmy spoza segmentu mainstream, czyli zamiast najbardziej znanych desek Rossignolla lub Atomica warto dowiedzieć się co oferuje Blizzard czy Dynastar. Warto, ponieważ są to firmy tzw. techniczne, Dynastar testuje nowe technologie zanim trafią do Rossignolla, jako część tej firmy, natomiast Blizzard stanowi pole doświadczalne dla koncernu Volkl/Marker i obecnie produkuje chyba najlżejsze narty w porównywalnych segmentach przeznaczenia. Polecam zajrzeć do katalogów i po odpowiedzeniu sobie na pytania z części pierwszej dobór sprzętu powinien być świetną zabawą. Albo, jeśli taka przyjdzie nam ochota ciężkim testem dla sprzedawcy.

 

Serwisowanie sprzętu (Mikołaj Pytel, airbike.pl)

Serwis. Paradoksalnie obecnie przygotowanie posiadanych już nart do sezonu będzie stwarzało większy problem niż zakup.

 

Po wielu latach w branży sportowej, pracując z rowerami, nartami, podczas zawodów jak i na co dzień z klientami zauważam i mogę po cichu podpowiedzieć, że wiele serwisów wmawia wszystkim, wyższość usługi wykonanej maszyną do ostrzenia i smarowania nart, w momencie gdy tak naprawdę jest to wygodne tylko dla serwisu.

Otóż po pierwsze, nikt obecnie, prowadząc serwis, nie powie, że robi cokolwiek „po łebkach”. Z drugiej strony każdy serwis korzystający z maszyn do ostrzenia i smarowania, mówię tu zarówno o takich małych kubełkach z przewijaniem taśmy, jak i o dużych centrach obróbczych, idzie po łatwej dla serwisantów, ale bardzo niedobrej dla klientów ścieżce. Wykonane w ten sposób serwisy cechują się kilkoma detalami przynajmniej niepozwalającymi w pełni cieszyć się z możliwości posiadanego sprzętu, a w pewnych wypadkach wręcz niszczą sprzęt.

Mówię tu głównie o ostrzeniu maszynowym krawędzi, które odbywa się za pomocą raz ustawianego i niezmienianego później już raczej kąta, który jest uśredniony – to zwykłe lenistwo serwisantów, które nie pozwala w pełni cieszyć się jazdą. Natomiast zwykle wykonywane jest dodatkowo z dużym dociskiem zakładanym maszynowo lub ręcznie, co już jest działaniem bezpośrednio skracającym żywotność narty poprzez nadmierne zeszlifowywanie krawędzi. Jest to zabieg przez jednych robiony z lenistwa (czasem nie chce się serwisantom czyścić krawędzi z rdzy) lub niewiedzy, a są wypadki kiedy jest to robione celowo, szczególnie przez firmy w których serwis jest tylko dodatkiem do sklepu.

Kolejną czynnością narażoną na lenistwo i przez to potrafiącą nie pozwolić cieszyć się jazdą jest smarowanie. Wykonanie tej czynności maszynowo przede wszystkim oznacza skorzystanie ze zbiornika ze smarem krążącym cały czas w maszynie i oczywiście wymienianym jak się skończy, przez co nie mamy w ogóle wpływu na to na jakie warunki jest smar, nie mówiąc o jego jakości i tak drobnej niezauważalnej cesze jak przepracowaniu przez długie krążenie w maszynie.

 

Dlatego bardzo polecam trochę czasu poświęcić na znalezienie serwisu, który oferuje ręczne ostrzenie każdej pary nart zgodnie z naszymi chęciami, z możliwością dobrania parametrów narty do tego jaki jest poziom jeźdźca, po jakich trasach zamierzamy się poruszać i nawet w jakim okresie. Trasa i okresy wiążą się z doborem smaru, a czasem nawet modyfikacji kąta pod którym jest ostrzona narta.

Co do detali doboru polecam zapytać przy zamawianiu serwisu – w końcu coś jest jeszcze tajemnicą zawodową serwisantów 😉

 

ASUS i Ty! Bądź w formie!

Właśnie rozpoczęła się akcja, w której Czytelniczki Shape będą walczyły o idealną sylwetkę!

W akcji ASUS i Ty! Bądź w formie! bierze udział 5 czytelniczek miesięcznika Shape – Patrycja, Kasia, Magda, Ania i Dorota. Będą one trenować w salonie 27minut, pod okiem trenera Szymona Bartoszka. O ich dietę zadba SetPoint Doradztwo Żywieniowe.

Każda z ochotniczek swój dzienny treningowy plan będzie zapisywała w tablecie MeMO Pad HD7 marki Asus. Łatwy sposób na pilnowanie harmonogramu, sprytny trening w 27minut, a do tego ważne wskazówki dieteyków – to połączenie to sukces!

1380081_385730104863994_1469103697_n1

jesienna odporność

Czuć jesień w kościach, słońce powoli idzie na urlop, coraz rzadziej pokazując się zza chmur. Dużo mgły, silniejszy wiatr, coraz częściej pada deszcz. Stajemy się coraz bardziej ospali, coraz trudniej zmotywować się do działania. Rozpieściło nas letnie słońce, poczuliśmy się zaskoczeni przez nagły napływ oznak jesieni. To dość zdradliwy okres roku – na przekór pogodzie chcielibyśmy nie chować jeszcze letnich okryć. Trzeba jednak pamiętać, że wiąże się to ryzykiem przeziębień. Na naszą kondycję wpływ ma także aktywność fizyczna i sposób odżywiania.
Jak najskuteczniej dbać o wzrost odporności?
Istotne jest aby dostarczyć organizmowi niezbędną ilość błonnika, minerałów oraz witamin. Kluczowe znaczenie ma witamina C.

Witaminy mają duży wpływ na procesy metaboliczne, ważne by przyjmować je w pokarmach, tak są łatwiej przyswajalne.

Najbardziej bogate w witaminę C produkty naturalne to:

– warzywa: czerwona papryka, brokuły, kalarepa i brukselka

– owoce: czarne porzeczki, poziomki, kiwi, owoce cytrusowe, owoce dzikiej róży oraz wiśnia acerola.

Acerola to wiśnia z Barbados, coraz bardziej popularna w składzie jogurtów na polskim rynku. 100 gram owoców aceroli zawiera około 2500 mg witaminy C, przy czym ustalone dzienne zapotrzebowanie na witaminę C to 60 mg. Co więcej – ilość witaminy C w jednym owocu aceroli równa się zawartości jej w kilogramie cytryn! W Ameryce, w medycynie domowej wykorzystywana jest do wzmocnienia serca.

Warto dobrze przygotować się na sezon chłodu i szarości.

 

Czy kiełki są zdrowe? Czy pomagają w nabraniu formy?

Kiełki są przede wszystkim doskonałym źródłem łatwo przyswajalnych składników odżywczych – takich jak białka, tłuszcze, witaminy czy związki mineralne. Wszystko wytwarzane to jest podczas procesu kiełkowania. To właśnie wtedy tworzą się najbardziej drogocenne elementy, jest ich wtedy jeszcze więcej niż w dojrzałej roślinie.

Najpopularniejsze kiełki to te pochodzące od nasion brokułu, ciecierzycy, fasoli, grochu, kukurydzy, lucerny, pora, pszenicy, rzodkiewki, słonecznika, soczewicy, soi i innych. Kiełki spożywa się na surowo – do kanapek, past, surówek czy sałatek. Kiełki na przykład z roślin strączkowych można spożywać na ciepło.

Kiełki są dobre podczas procesu tworzenia muskulatury. Gdy roślina rośnie, wytwarzane są wszystkie niezbędne do tego witaminy: C, B1, B6, B9, E i H, minerały (mangan, cynk, selen, wapń, fosfor, potas, sód, magnez, żelazo), białko, kwasy omega-3 i błonnik. Najwięcej ich jest właśnie w okresie kiełkowania – jedzenie kiełków wspomoże proces tworzenia mięśni oraz zdrowego nabierania formy.

 

źródło zdjęcia

Zdrowe czy niezdrowe – węglowodany

Węglowodany to inaczej mówiąc związki węgla, wodoru i tlenu. Inaczej również mówiąc – cukry. Ze względu na budowę możemy wyróżnić cukry proste oraz cukry złożone – oligosacharydy, disacharydy czy polisacharydy. Węglowodany są bardzo ważnym składnikiem naszej diety – to z nich wytwarzana jest cała energia jaką dysponujemy. To one regulują u nas poziom sytości i głodu, uczestniczą w spalaniu złego cholesterolu, wpływają na ilość glukozy we krwi i pracę trzustki, która tworzy insulinę.

Zatem czy powinniśmy rezygnować z węglowodanów jak podaje wiele diet? Niekoniecznie. Złe (a przynajmniej nie najzdrowsze) są węglowodany proste – czyli po prostu słodycze, napoje gazowane, słodzone soki, białe pieczywo, mąka czy nawet miód. Nasza rada jest taka – zamieńcie węglowodany, czyli cukry, proste na cukry złożone. Jak? A no na przykład ryż (tak popularny w dietach!) zastąpmy kaszą gryczaną, jaglaną, jęczmienną – jest bardzo zdrowa. I sycąca. Jedzmy pieczywo pełnoziarniste zamiast białego, płatki owsiane, otręby. Dużo węglowodanów złożonych mają fasola i wszystkie warzywa strączkowe, polecamy również kukurydzę – ale taką standardową, ugotowaną – nie z puszki, nie w formie popcornu.

Co pić? Wodę. Wodę, wodę i jeszcze raz wodę. Nawet taka kranówa jest sto razy zdrowsza niż cola czy słodzone soki. Wystrzegajmy się również popularnych ostatnio wód smakowych – niektóre z nich potrafią być jeszcze bardziej niezdrowe niż popularna napoje gazowane.

 

zdjęcie: www.pinterest.com

Trener na baterie

Policzy za Ciebie kalorie, zaplanuje ćwiczenia… Elektroniczne gadżety ułatwiają trening nie tylko fanom nowych technologii.

Nie musimy sprawdzać już z mapą ani tabelą kalorii, jaki dystans przebiegliśmy dziś rano. Więcej, czy mniej niż wczoraj? Zrobią to za nas nowoczesne gadżety. Obecnie hitem są bransoletki monitorujące każdą aktywność fizyczną i motywujące do wysiłku za pomocą punktów, które zdobywamy za ćwiczenia – wystarczy nosić ją na nadgarstku. Zebrane przez takie urządzenie informacje przesyłane są do iPhone’a i do Internetu, gdzie osiągnięcia możemy porównać z wynikami naszych znajomych oraz zaplanować dalszy trening, dzięki specjalnym aplikacjom oczywiście.

Jeżeli akurat nie chcemy inwestować w sprzęt, wystarczą aplikacje na smartfona, które często są darmowe. Jest w czym wybierać. Przykładem są aplikacje, które pokazują pozycje jogi, dają wskazówki, jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia, wyświetlają filmiki. Inne (np. DailyBurn) pokazują, jaka kolejność ćwiczeń będzie dla nas najbardziej optymalna.

W deszczowe dni, gdy nie mamy ochoty wychodzić z domu, możemy podkraść swojemu dziecku (albo chłopakowi) konsolę do gier. Mają one przystawkę wykrywającą ruch oraz elektroniczne maty do ćwiczeń. Do Xboxa pasuje przypominający kamerę Kinect, który obserwuje każdy nasz ruch. Dzięki temu możemy uprawiać fitness (gra „Your Shape: Fitness Evolved”), a nawet boksować (bezboleśnie), biegać i grać w tenisa pod okiem światowej sławy sportowców (gra „MiCoach The Video Game”). Konsola Playstation w sportową maszynę zmienia się dzięki kontrolerowi Move. Do konsoli Wii dołączana jest Wii Fit Plus, która umożliwia wirtualne ćwiczenia na snowboardzie, kung-fu, a nawet szalonej zumby. Konsola Playstation w sportową maszynę zmienia się dzięki kontrolerowi Move. Jak widać sport nie musi być nudny!

Kiedy się sprawdzisz?

Jak już wzmocnicie się w studio 27 minut, jak poczujecie siłę i moc – możecie sprawdzić się na zawodach, biegach itp.

Dlaczego? Aktywność fizyczna i ruch na świeżym powietrzu pozytywnie wpływają na nasze samopoczucie i zdrowie. Dzięki temu możemy być bardziej wydajni i efektywni – a to spodoba się na przykład szefowi 🙂

W propagowanie sportu obecnie mocno włączają się także miasta. Przykładem takiego działania jest chociażby inicjatywa „gdyńskie poruszenie”, która zachęca do rozpoczęcia przygody ze sportem. Możemy zdecydować się na bieganie, jazdę na rowerze lub wciąż popularny nordic walking. Treningi z instruktorami mają odbywać się co dwa tygodnie, dodatkowo raz w miesiącu organizowane będą spotkania z udziałem lekarzy sportowych i profesjonalnych doradców na terenie Gdyńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Akcję promują znani gdynianie: aktorzy Anna Przybylska i Joachim Lamża, Michał Adamczyk, dziennikarz i prezenter serwisów informacyjnych TVP

Harmonogram treningów i zasady dostępne na stronie internetowej: http://poruszenie.gdyniasport.pl/Treningi__br_i_spotkania_1_4.html

Akcję o nazwie EduAktywacja, która ma na celu zwrócenie uwagi na różne czynniki mające wpływ na proces edukacji i pracy, organizują pracownicy firmy Young Digital Planet z Gdańska.

Firma ma zamiar wysłać do szkół materiały informacyjno-edukacyjne zachęcające do podejmowania działań w celu tworzenia lepszych warunków nauki i zwiększania efektywności. Żeby być przykładem takiej inicjatywy pracownicy YDP kilka razy w tygodniu, w ciągu pracy, będą mieli możliwość odbywania spacerów i ruchu na świeżym powietrzu.

W ciągu kilku lat bieganie stało się jedną z najbardziej popularnych form aktywności wśród Polaków. Widać to zwłaszcza teraz, po długim okresie zimowym w wielu miejscach można spotkać osoby próbujące zgubić zbędne kilogramy lub pracujące nad poprawą kondycji.

Z roku na rok wzrasta liczba odbywających się w naszym kraju biegów ulicznych, które rozpoczynają się przeważnie wraz z nadejściem wiosny. Bieganie staje się w Polsce równie popularne, jak w innych krajach Europy czy świata.

W zeszłym tygodniu w Warszawie odbyła się największa impreza biegowa w Polsce – Orlen Warsaw Marathon. Dzięki zrealizowanemu pomysłowi Warszawa stała się drugą stolicą na świecie, która ma dwa maratony w ciągu roku – we wrześniu, na zakończenie sezonu biegowego, odbędzie się 35. Maraton Warszawski.

Harmonogram imprez biegowych znajdziecie tu: http://run-log.com/events/

Szybkim krokiem zbliżamy się do poziomu imprez sportowych organizowanych np. w Kopenhadze lub Berlinie. Do dzieła!

odchudzająca ściema

Chcemy schudnąć. Chcemy dobrze czuć się we własnym ciele. Chcemy być zdrowsi, poprawić swoje samopoczucie, kondycję. Mamy silną motywację przez krótki czas, potem nadal chcemy coś zmienić, ale nagle okazuje się, że przeszkody, które sami przed sobą stawiamy, są nie do pokonania.

19

Największą przeszkodą jest lenistwo, wiara w cuda. A teraz pytanie – gdyby reklamowane cuda naprawdę działały, czy byłoby tak wiele zaniedbanych osób?

Reklama ma wielki wpływ. Może dlatego, że sprzedaje złudę szybkiego efektu. Kapsułki, saszetki, napoje. Odchudzająca kawa, odchudzające płatki, odchudzające pączki… a to wszystko okraszone sporą ilością chemii. Kapsułki na dzień i na noc, koktajle, zupy, napoje, przyprawy – całe menu można teraz skomponować ,,z proszku’’. Nie jest to ani zdrowe, ani tanie. Nie sprawi też, że będziemy silniejsi, że uda nam się wbiec na 5 piętro bez zadyszki, nie poprawi mięśni brzucha, ani ramion.

Czy wiecie, że ufając cudownym środkom odchudzającym oddalacie się od upragnionego efektu?
Czy zdajecie sobie sprawę, że litry czerwonej herbaty wcale nie zamienią tkanki tłuszczowej w mięśnie?
Czy myślicie, że w ciągu tygodnia da się zneutralizować miesiące niezdrowego trybu życia?

27m:nut to szansa na skrócenie ciężkiej pracy nad piękną sylwetką. Nie ominą cię jednak zakwasy i zmęczenie, nie damy ci odpocząć. Cuda na drodze do piękna i zdrowia nie istnieją, my mamy tylko przepis, jak zrobić to optymalnie szybko i skutecznie.